



Pozornie Pierścień się nie zmienił. Po jakimś czasie Gandalf wstał, zamknął
okiennice, zaciągnął zasłony. W pokoju zapanowała ciemność i cisza, tylko
z ogrodu dolatywał stłumiony szczęk nożyc, bo Sam pracował teraz tuż pod
oknem. Czarodziej przez chwilę jeszcze patrzył w ogień, wreszcie schylił się,
szczypcami wyciągnął Pierścień z paleniska i natychmiast wziął w rękę. Frodo
krzyknął przerażony.
—Jest zupełnie chłodny— rzekł Gandalf.— Trzymaj!
Frodo niechętnie nadstawił dłoń; Pierścień wydał mu się cięższy i grubszy niż
przedtem.
—Podnieś go wyżej— rzekł Gandalf— i przyjrzyj się uważnie.
Pierścionek był taki sam jak tydzień temu, Sam napierdalał nożycami w trawę, Gandalf wziął i wyjął z paleniska, Frodo pierdolnął krzykiem.
- Bu kurwa! Bój się chuju! – warknął na hobbita dobry czarodziej.
- ŁaAaAaAaAaAaA! Kulwfwa golontzce! – parsknął kantem dupy Frodo.
- Bierz kurwa do łapy, nie pierdol – wyjaśnił spokojnie Gandalf, poklepał dobrotliwie kurdupla po czole i podpalił dom, w którym mieszkały geje i lesbijki.
Frodo posłuchał czarodzieja i włożył pierścionek do buzi po czym go połknął i wysrał pod powieką.
- Kandtalwfie, Kandtalwfie, zsobpaćiłem ogniszte lydtery – zaświecił się hobbit i wyemitował w chuj dwutlenku węgla do atmosfery.
- Się tak kurwa nie podniecaj, bo gówno z tych liter zrozumiesz. Tak się składa, że to starożytny alfabet elfów, który miałem okazję wylizać po całej dupie, więc padaj do stóp i całuj paznokcie – pierdolnął z dumą na wąsach dobry czarodziej i urósł taki duży, że prawie się zakrztusił mlekiem na śniadanie.
- A tzco one osznatzcają? – odpowiedział pytaniem na chyba kurwa wyraźną prośbę czarodzieja Gandalfa. A kto? Głupi jak łindołs hobbit. Dziękuję. Proszę.
- Ty mi ochujany jebie tutaj kota dupą nie wysyłaj, bo cię rozpierdolę i na tym się skończy ta piękna bajka – przebił się przez zgliszcza Gandalf i zaczął strzelać w Predatora pistoletem na Kanguski.
Sam, który przez cały ten czas napierdalał w trawę, postanowił odłożyć nożyce, schować siusiaka do spodni, wyrzucić list do Iraku, wymazać piłką powietrze i podrzeć gumowe borsucze jajko. Postanowił też odebrać sobie głos w sprawie.
- Przepraszam, czy mógłbym sobie odebrać głos w sprawie? – zagadnął tak, że aż kurwa nożyce się pocięły i sznurek powiesił.
- Kolejny debil, ja pierdolę – zahuczał Gandalf i zaczął się zastanawiać, czy żaba mogłaby pływać, gdyby miała cztery nosy zamiast nóg.
- Otóż tak się składa, że żaba nie mogłaby pływać, gdyby miała cztery nosy zamiast nóg, ponieważ by się wtedy udusiła – niespodziewanie błysnął inteligencją Sam, aż się słońce spaliło i nastała przepastnie chujowa ciemność.
- Dziękujemy kurwa za to oświecenie w sprawie, byłeś zajebiście pomocny, a teraz spierdalaj w trawę jebać nożyce – wyrzygał dobry czarodziej i chuj i co mu zrobisz?
Gandalf trochę się już wkurwił całą sytuacją i nie mógł znieść faktu, że musi użerać się z takimi popierdolonymi hobbitami, podczas gdy gdzieś tam jakiś Hugh Hefner zlizuje jogurt z cyca modelki. Dobry czarodziej był dobry, ale to nie znaczy, że nie mógł się porządnie wkurwić i kogoś rozpierdolić.
- Kandtalwfie! Kandtalwfie! – nagle wyrwał Gandalfa ze świata zła i chuja Frodo.
- Co kurwa? – uprzejmie poprosił z lekkim grymasem pobożnego życzenia mocno oderwany od telewizji czarodziej.
- Młotek – pierdolnął głupi jak reklama kremu do pieczenia hobbit. I chujowo bardzo dla niego, bo Gandalf wykipiał i go rozpierdolił bardzo skutecznie pistoletem na Kanguski, tak że kurwa pod sufitem można było zbierać jego byki z wypracowania z polskiego. Wtem na szafirowym psie podjechała czarna postać w białej mgle i żółte paski, albo w zielone, albo nie - w żółte i chuj.