Każdy żyje w swoim łajnie, lecz i tak może być fajnie

UWAGA! Ta strona używa cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.
"Informacje o plikach cookies".

Komentarze Zenka

Czary Mary (Dramat Współczesny)

Muzyka:
Pierwszą część napisałem w roku 2003 i no cóż... Kabanos musiał dojrzeć, żebym mógł wykorzystać ten pomysł. Dramat Współczesny był idealną do tego płytą. Zazwyczaj pisząc kawałek dla Kabanosa staram się, aby można było przy nim poskakać na koncercie, tutaj bardziej poszedłem w wolniejsze, bujające rytmy niż kolejny energetyczny wałek do pogo. Moim zdaniem, w dyskografii kiełbasy, jest to naprawdę numer taki sam jak żaden. Utwór napisany w metrum ¾, podzielony na trzy części. Już sama muzyka jest swoistego typu opowieścią z charakterystycznymi wzlotami i upadkami. Nie mógłby się znaleźć na żadnej poprzedniej płycie, za bardzo by odstawał, a i my nie bylibyśmy w stanie odpowiednio go zaaranżować. Teraz, z podłogą pełną efektów, chłopaki mogli tchnąć w niego nieco magii. Mirek idealnie wpasował się ze swoim solo po pierwszym refrenie.



Tekst:

Zawsze jest tak, że najpierw w Kabanosie powstaje muzyka, a potem dopiero tekst. Czary-mary kojarzyły mi się z dramatyczną operą rozpisaną na trzy akty, gdzie akt ostatni jest tragicznym finałem, jak to w operze. Dużo pisałem piosenek o miłości, a ta jest zupełnie na poważnie. Jedną z inspiracji do napisania tego tekstu jest książka „Wyrocznia Księżyca”. W książce tej młody chłopak z kalabryjskiej wsi zakochuje się w damie z wyższych sfer, no i zaczyna się dramat... Wielkie, nieszczęśliwe zakochanie, czyli podostra psychoza maniakalna (naukowe określenie stanu zakochania ;) Starałem się podejść do tego euforycznego stanu ze wszystkich stron: marzycielskiej, duchowej, naukowej, psychologicznej, biologicznej. Czy miłość nieodwzajemniona może być miłością, czy to po prostu czysta patologia? "płynie krew, może krwi, a w niej dopamina i hormony płci" - w moim zamyśle nikt nie ginie, pojawiająca się krew ma jedynie odnosić się do biologicznego aspektu zakochania, a końcowe linijki - "tyle już uczuć wyciekło zeń, nie wie już sam, to tylko sen" – do ulotności tego błogiego, acz dającego w tym przypadku nieźle w kość stanu. Mhmm... ciekaw jestem, czy komuś nieszczęśliwie zakochanemu ten utwór pomógł, czy pogłębił jego psychozę... jakby co, to chodziło mi o to pierwsze :)

Przeczytaj tekst

Patroni

 

FACEBOOK

Projekt strony:

Kontakt: