Nad koncertem w Piasecznie od samego początku wisiało jakieś kabanosowe fatum. Początkowo data została zaplanowana na 29. marca. Została jednak przeniesiona na 5. kwietnia ze względu na koncert Down'a w Stodole. Nowa data nie pasowała niestety krakowskiemu zespołowi
BLOOD DRIES FIRST, którego gitarzysta miał akurat wtedy wesele. Następnie kolejno odmawiało nam, lub zgadzało się, a potem odmawiało 5. zespołów.
CARNAL (chętnie, ale nie, bo ruszamy tydzień później w trasę po Bałkanach i odpracowujemy weekendy);
SO I SCREAM (chętnie, ale nie, bo gitarzysta ma na głowie magisterkę i są zajęci studiem);
GROW AGAIN (kapela, która grała z nami w Legionowie, bardzo chętnie, ale jednak nie bo nie, powód nieznany);
ZBIEG OKOLICZNOŚCI (bardzo, ale to bardzo chętnie, ale niestety jeden z członków zespołu nie wyjdzie ze szpitala przed czwartkiem);
BANALNY SERWIS (bardzo, ale to bardzo chętnie, ale niestety dwóch członków zespołu jednak nie chce jechać na koncert).......
Ten ostatni zespół odwołał swój występ na 3. godziny przed koncertem. Zenek w popłochu chciał jeszcze dzwonić do Pana Witka z Atlantydy, który mógłby uratować sytuację, ale niestety zgubił do niego numer telefonu... Prawdę mówiąc dobrze się stało, bo ktokolwiek by otwierał koncert o godz. 19:45 grałby dla może sześciu osób (a na pewno Kabanos miałby spory problem z wypłaceniem mu obiecywanego zwrotu kosztów podróży). I to była największa bolączka tego koncertu. Relatywnie mało ludzi jak na rodzime Piaseczno. Tak jak na inne koncerty jedziemy z nastawieniem "ile osób przyjdzie, tyle przyjdzie", tak piaseczyńskie koncerty zawsze były obfite i nie udało się uniknąć "lekkiego rozczarowania":-). Liczyliśmy, że pierwszy koncert po wydaniu debiutanckiej płyty będzie cieszył się sporym powodzeniem no i się przeliczyliśmy. Było w sumie ledwie 50. osób, a wychodziliśmy do osób 15-stu, więc znowu trzeba było "zawołać publikę" utworem spoza setlisty. I tym kawałkiem było "Szczygo", odegrany przy zasuniętej kurtynie.
Gdy już nieco ludu się zbiegło Zenek wyjaśnił dlaczego nie ma supportu i poleciało intro do "Robaczka". W odpowiednim momencie miał odsłonić kurtynę używając pilota, ale jak się okazało nie potrafił go obsługiwać:-) Utwór został przerwany, pilot oddany w ręce osoby bardziej kompetentnej i cały numer poszedł od początku. Koncert się zaczął. Miał on parę fajnych "momentów", garstka pod sceną bawiła się wyśmienicie. Nie było jednak tego "polotu" i "atmosferki" jak w Arsusie, czy w Club Rocku, choć tam nagłośnienie z kolei pozostawiało wiele do życzenia. Ot, taki koncert dla VIP-ów:-)
Dzięki wszystkim przybyłym!!!!
setlista:
Szczygo (funkcja zwołania ludu)
Robaczek (with intro)
Kibel
Świnie w pierzynie
Parówki
Tornister
Frank Szołyt
Mucha Nie Siada
Masz Babo Placek
Ptaszek
Za X
Czerwona Musztarda
Ja i moja żona (with outro)
Zabawka
bis:
Jesteśmy debilem (na życzenie publiczności)
Wielbłąd
fotos