12.03.2008 Warszawa, Club Rock, Urodziny Dziadumiły
bez Hellbound
Środowy koncert w Club Rock'u w ramach cyklu "Ciężka Noc" zaproponował nam Paweł Kałaska, któremu serdecznie dziękujemy. Tak się akurat złożyło, że występ wypadał w dniu urodzin Dziadumiły... no i pojawił się problem, bo nasza perkusistka ani myślała spędzać urodzin na koncercie. Zdecydowanie wolała opcję: "kapcie, telewizor i święty spokój", całe szczęście, udało się Zenkowi jej to wyperswadować i jak się okazało, nie miała czego żałować.
Zaprosiliśmy drugą kapelę Dziadumiły na ten szczególny koncert, Hellbound. Niestety w dniu koncertu dowiedzieliśmy się, że odwołują swój występ. Powód był tak bezsensowny jak tekst Zenka do "Kaszanki", więc żeby nie być złośliwymi, nie będziemy go ujawniać. Chyba po prostu nie chcieli z nami grać, co jest akurat racjonalne i w pełni zrozumiałe:-) Na koncert licznie przybyła ludność warszawska, ponad 80. osób zapełniło w środowy wieczór Club Rock'a, od metali po grunge'owców, freaków i fanów Kultu, różnorodność była zadziwiająca.
Od pierwszych dźwięków utworu "Zabawka", zaczętego specjalnym intrem przywitanej owacyjnie Dziadumiły Pamiętliwej-Grzmot, pod sceną było gęsto i... niebezpiecznie:-) Skutecznie wystraszone spoconymi, pełnymi wigoru mężczyznami (których serdecznie pozdrawiamy, byliście zajebiści) kobiety, dołączyły do bawiących się byków z Warszawy dopiero na "Za X" (ach ten początek Lecha, któż by mu się oparł?). Nie obyło się oczywiście od niespodziewanych zwrotów akcji. Na "Tadziu Śmierdzące Skarpetki" Zenek poszybował z mikrofonem pod sufit niesiony na rękach spoconych mężczyzn czego efektem była awaria tegoż ważnego narzędzia. Nastąpiła nieoczekiwana przerwa techniczna w trakcie której można było posłuchać jammiku by Leszek, Dziadu & Lodzia. (ach te improwizowane solówki Leszka!)
Na "Świnie w pierzynie" uwiecznione zostały na kamerze pierwsze w historii zsynchronizowane oficjalnie z publiką "Kaczuszki od prawej nóżki", wyszło fantastycznie. Po "Parówkach" rozległo się wielkie 100 lat dla Dziadu (+ parę innych przyśpiewek urodzinowych) i na scenę wkroczył dwukilogramowy tort śmietankowy + szampan i lufy. Chętnych na te łakocie oczywiście nie brakowało, ostatni tortozjadacze byli tak zdesperowani, że postanowili obejść się bez talerzyka, wziąć go w łapę i zeżreć w kącie. Ustawiła się pielgrzymka z prezentami. Możemy zdradzić iż oprócz alkoholi i innych fantastycznych rzeczy, Dziadunia dostała Diablo II na Playstation i płytę Mushroomhead. Nice'a, czytacie jednak te głupoty, co wypisujemy w newsach:-)
Po zeżarciu i wypiciu, ku uciesze publiczności zagraliśmy jeszcze dwa numery, wyściskaliśmy się z fanami i z uśmiechem na ryju rozeszliśmy się do naszych domostw. To był nasz trzeci występ w Club Rock'u (wcześniej Biker's Place, Pub 99) i zdecydowanie najlepszy, ten który najmilej będziemy wspominać, choć tak jak zawsze w tym pomyślnie zbudowanym bunkrze koncertowym, nagłośnienie było do kitu (w połowie sali było tylko "słychać" bas i wokal, a pod sceną tylko perkusję i gitary, z akcentem na słowo "słychać", które w tym miejscu nabiera zupełnie innego znaczenia). Najważniejsze, że dobrej zabawie naszej i publiczności to nie przeszkadzało. Do następnego
P.S. Był to pierwszy w historii koncert Kabanosa, na którym po opłaceniu biletu, dostawało się go fizycznie do rączki (kolorowy ze słonecznikiem i logo Kabanos - jedyna i pewnie niepowtarzalna pamiątka:-) ukłon w stronę klubu
setlista
Zabawka (with Dziadu Intro)
Ja i moja żona
Frank Szołyt
Tornister
Masz babo placek
Jesteśmy debilem
Za X
Ptaszek
Kibel
Tadzio Śmierdzące Skarpetki
Biedny Miś
przerwa techniczna - Lech Solos
Świnie w pierzynie
Czerwona musztarda
Parówki
100 lat, tort, szampan, lufy, prezenty
bis:
Kaszanka
Wielbłąd
fotos soon