W Lesznie zagraliśmy przez przypadek:) Otóż mieliśmy jednodniową lukę między koncertami we Wrocławiu i Poznaniu i trzeba było ją czymś załatać. Z pomocą przyszedł nam Bazyl. Okazało się, że jego eks-barmanka, która znała nas z występów u Bazyla, przebywa obecnie w Lesznie i chętnie podejmie się organizacji koncertu. Dziewczyna naprawdę ostro wzięła się do roboty. Obskoczyła najważniejsze miejsca w mieście, przesłała nam zdjęcia pubów, przekonała pewien ośrodek wychowawczy (jakaś szkoła to była), że opłaca im się w zamian za logo na plakacie wyłożyć na Kabanosa pieniądz:) No, złota dziewczyna po prostu. (W sumie mogłyby też inne fanki pójść za jej przykładem i zacząć organizować nam występy, w końcu jaki to jest problem?:)
Zagraliśmy w Motor Klubie. W zasadzie był to pub, graliśmy z podłogi z własnym nagłośnieniem. To tam właśnie nasza faza na cytowanie filmiku z YouTube’a „żul patriota” osiągnęła swoje apogeum. Co chwila darliśmy się na cały pub – „ku**a, dlaczego?”. Ludzie bardzo dziwnie się na nas patrzyli i nawet Gosia zaczęła mieć wątpliwości co do naszego zdrowia psychicznego. Nic to. Na scenę… wróć… na „podłogę” wyszliśmy ok. godz. 21. To był kolejny koncert taki sam jak żaden. Publika rozgrzewała się z utworu na utwór, widać było, że kojarzą hity z „Zębów w Ścianę”. Ale… były też osoby, które nas po prostu obserwowały, a jak wiadomo, na koncertach Kabanosa nie ma czego oglądać, nie ma też czego słuchać, tylko po prostu trzeba się bawić. A kto się nie bawi, ten się dobrze nie bawi. Należało zatem trochę rozruszać towarzystwo. Różne siupy robiłem, zabierałem ludziom krzesła, na których siedzieli, instruowałem pewne niewiasty jak należy machać głową na koncercie metalowym, a nawet w przerwie między numerami wskoczyłem w publikę, zrobiliśmy sobie kółeczko i zaśpiewaliśmy „hej wesele, hej wesele, tańcowało…”, tak spontanicznie i w zasadzie bez powodu. Tak, to był specyficzny koncert. Po koncercie właściciel Motor Klubu, niejaki Baran, ugościł nas jak królów. Poza tym Gosia przygotowała nam ciepłe jedzonko (zadbała również o nasz nocleg i śniadanko z rana – no, złota dziewczyna!). Na pewno poczynimy starania, aby zagrać w Lesznie jeszcze nie jeden raz, bo bardzo nam się spodobało to urocze miasteczko i zdiagnozowaliśmy wśród tamtejszej ludności zapotrzebowanie na więcej koncertów suszonej kiełbasy.
Wielkie dzięki dla Gosi!
by Zenek
1. Jagoda
2. Kibel
3. Zabawka
4. Świnie w pierzynie
5. Za X
6. Czołg
7. Czczej jeźdźczy szatana na czczo
8. Czerwona musztarda
9. Ptaszek
10. Wielbłąd
Bis:
11. Kaszanka
12. Jesteśmy debilem
13. Parówki
SETLIST